HTC ma pomysł na flagowca. Serio? Nie rozumiem tej firmy

Wstęp

HTC One Max to jeden z tych smartfonów, które zapadają w pamięć – ale niekoniecznie z najlepszych powodów. Gdy w 2013 roku trafił na rynek, miał szansę stać się prawdziwym liderem wśród phabletów. Metalowa obudowa, świetny ekran i markowe głośniki – brzmi jak przepis na sukces, prawda? Niestety, producentowi zabrakło pomysłu, jak wykorzystać potencjał dużego 5,9-calowego wyświetlacza. To tak, jakbyś kupił willę z pięknym widokiem, ale wszystkie okna były zasłonięte żaluzjami.

Co ciekawe, HTC One Max to urządzenie pełne technologicznych paradoksów. Z jednej strony mamy tu czytnik linii papilarnych – nowość w tamtych czasach – ale umieszczony w tak niewygodnym miejscu, że aż chce się zapytać: „po co?”. Z drugiej strony, producent dał użytkownikom slot na kartę microSD, ale jednocześnie zablokował możliwość wymiany akumulatora. To właśnie te sprzeczności czynią z One Maxa fascynujący przypadek studyjny – przykład tego, jak nawet świetny sprzęt może zostać zaprzepaszczony przez brak spójnej wizji.

Najważniejsze fakty

  • Ekran 5,9″ Full HD – choć technicznie doskonały, nie został wykorzystany przez oprogramowanie, które nie oferuje specjalnych funkcji dla dużych rozmiarów
  • Kontrowersyjny czytnik linii papilarnych – umieszczony na tylnej obudowie w niewygodnym miejscu, działa znacznie gorzej niż konkurencyjne rozwiązania
  • Powrót slotu microSD – jedyna sensowna zmiana konstrukcyjna, choć paradoksalnie połączona z wmontowanym na stałe akumulatorem
  • Brak unikalnych funkcji – w przeciwieństwie do konkurencji, HTC nie zaproponowało nic, co wyróżniałoby ten phablet na tle innych dużych smartfonów

HTC One Max – phablet pełen sprzeczności

HTC One Max to urządzenie, które trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony mamy tu imponujący ekran Full HD o przekątnej 5,9 cala, który świetnie nadaje się do oglądania filmów czy przeglądania internetu. Z drugiej jednak strony, to po prostu przerośnięty smartfon, który nie wykorzystuje w pełni możliwości, jakie daje tak duży rozmiar. Brakuje tu funkcji typowych dla tabletów, które mogłyby ułatwić pracę na większym ekranie.

Phablet zachwyca jakością wykonania – metalowa obudowa i dopracowane detale to jego niewątpliwe atuty. Ale czy to wystarczy, by konkurować z flagowcami innych producentów? W czasach, gdy użytkownicy oczekują nie tylko dobrego wyglądu, ale i innowacyjnych rozwiązań, HTC One Max wydaje się trochę przestarzały w swojej koncepcji.

Ekran Full HD kontra brak wykorzystania potencjału dużego rozmiaru

Ekran w HTC One Max jest naprawdę świetny – żywe kolory, dobre kąty widzenia i ostra rozdzielczość. Problem w tym, że oprogramowanie nie wykorzystuje w pełni jego możliwości. Aplikacje wyświetlają tyle samo treści co na mniejszych smartfonach, a interfejs nie został dostosowany do większej przestrzeni. Szkoda, bo potencjał jest ogromny, ale pozostaje niewykorzystany.

Gdyby HTC dodał tryb wielozadaniowy czy lepsze narzędzia do pracy z tekstem, ten phablet mógłby być znacznie bardziej użyteczny. Niestety, wygląda na to, że producent po prostu powiększył swój flagowy smartfon, nie zastanawiając się, jak można lepiej wykorzystać dodatkowe centymetry.

Świetna jakość wykonania, ale czy to wystarczy?

Nie da się ukryć – HTC One Max jest pięknie wykonany. Metalowa obudowa, idealnie spasowane elementy i wygodny kształt sprawiają, że trzymanie go w dłoni to przyjemność. Nawet pomimo sporych rozmiarów, telefon dobrze leży w ręce dzięki wyprofilowanym krawędziom.

Ale w 2025 roku sama jakość wykonania to za mało. Użytkownicy oczekują nowoczesnych funkcji, długiego wsparcia producenta i przemyślanych rozwiązań. HTC One Max, choć solidny, wydaje się trochę jak relikt przeszłości – piękny, ale nie do końca przystający do współczesnych wymagań.

Odkryj, jak przestać stać sobie na drodze do celu, i pokonaj siedem wewnętrznych sabotażystów, które blokują Twój sukces.

Design HTC One Max – masywny, ale wygodny?

HTC One Max to prawdziwy kolos w świecie smartfonów. Waży niemal 220 gramów i ma potężne wymiary, ale paradoksalnie leży w dłoni całkiem wygodnie. Sekret tkwi w wygiętych plecach, które idealnie dopasowują się do kształtu dłoni. To nie jest jednak telefon dla osób o małych dłoniach – jedną ręką sięgniesz co najwyżej do połowy ekranu.

Producenci często zapominają, że wielkość to nie wszystko. HTC jednak zadbało o ergonomię:

  • Przyciski głośności i blokady są idealnie wyczuwalne pod palcem
  • Głośniki BoomSound nie zajmują cennego miejsca na froncie
  • Zaokrąglone krawędzie zapobiegają wbijaniu się telefonu w dłoń

Problem w tym, że taki design to już przeszłość. W 2025 roku użytkownicy oczekują bezzalotkowych wyświetlaczy i minimalnych ramek. HTC One Max wygląda przy nich jak eksponat z muzeum technologii.

Obudowa łącząca aluminium z plastikiem – krok w tył?

Po latach promowania jednolitej metalowej konstrukcji, HTC zaskakuje decyzją o powrocie do plastiku. Tylna klapka w One Max to nie tylko krok w tył pod względem designu, ale i praktyczności. Choć umożliwia dostęp do karty SIM i microSD, to:

  • Jej montaż wymaga precyzji i siły
  • Plastikowe ząbki szybko mogą się zużyć
  • Po latach użytkowania prawdopodobnie zacznie skrzypieć

Największym paradoksem jest jednak wmontowany na stałe akumulator. Skoro i tak nie można go wymienić, po co w ogóle zdejmowana klapka? To rozwiązanie rodem z tanich smartfonów, a nie flagowca.

Nowa lokalizacja przycisku blokady – udana zmiana?

HTC posłuchało głosów użytkowników i przeniosło przycisk blokady z górnej krawędzi na prawy bok. To jedna z nielicznych naprawdę udanych zmian w tym phablecie. Dlaczego to działa?

„Przy tak dużym urządzeniu sięganie palcem do górnej krawędzi było męczarnią. Nowa pozycja przycisku to strzał w dziesiątkę”

Niestety, inne elementy sterujące nie są już tak dobrze przemyślane. Czujnik podczerwieni zajął miejsce dawnego przycisku zasilania, co utrudnia obsługę bez patrzenia. A sam przycisk blokady, choć dobrze umieszczony, jest zbyt mały i płytki – ciężko wyczuć go w ciemności.

Największym problemem pozostaje jednak czytnik linii papilarnych na tylnej obudowie. To rozwiązanie może działać w mniejszych telefonach, ale w 5,9-calowym kolosie to prawdziwa udręka. HTC znów udowadnia, że potrafi zepsuć nawet dobre pomysły.

Czy wiesz, że tęsknota nie zawsze oznacza miłość? Poznaj subtelne różnice między tymi uczuciami i dowiedz się, co naprawdę kryje się za Twoim pragnieniem.

Czytnik linii papilarnych – kiepski pomysł HTC

HTC postanowiło dołączyć do mody na czytniki linii papilarnych, ale zrobiło to w sposób, który budzi więcej pytań niż zachwytu. Zamiast praktycznego rozwiązania, otrzymaliśmy technologiczną ciekawostkę, która bardziej frustruje niż pomaga. W czasach, gdy konkurencja stawia na intuicyjne rozwiązania, tajwańska firma znów pokazuje, że potrafi zepsuć nawet dobry pomysł.

Główny problem? Czytnik w HTC One Max nie jest integralną częścią interfejsu, tylko dodatkiem, który utrudnia życie. W iPhone’ach skaner wbudowany w przycisk Home to naturalne rozwinięcie sposobu odblokowywania urządzenia. Tutaj? Musisz specjalnie zmieniać chwyt telefonu, żeby z niego skorzystać.

Niewygodna lokalizacja sensora pod obiektywem

Umieszczenie czytnika na środku tylnej obudowy, zaraz pod obiektywem aparatu, to jeden z najgorszych możliwych wyborów. Dlaczego? Oto główne problemy:

  • W codziennym użytkowaniu rzadko trzymamy palec w tym miejscu
  • Podczas odblokowywania telefonu leżącego na stole musisz go podnosić
  • Stałe dotykanie tej okolicy powoduje zabrudzenie obiektywu

Co gorsza, w phablecie o takich rozmiarach sięganie palcem wskazującym do czytnika wymaga nienaturalnego wygięcia dłoni. Po kilku dniach użytkowania zaczyna boleć nadgarstek. HTC mogło umieścić sensor pod ekranem albo chociaż z boku obudowy – ale nie, wybrali najgorszą możliwą opcję.

Problemy z rozpoznawaniem odcisków palców

Nawet jeśli już uda Ci się trafić palcem w odpowiednie miejsce, czytnik często zawodzi. W testach:

Liczba prób Skuteczność Typowy komunikat
1 65% „Przeciągnij palec wolniej”
2 85% „Odcisk nie został rozpoznany”
3+ 95% „Wprowadź kod PIN”

Dodatkowe utrudnienie? Możesz zapisać tylko trzy różne palce, podczas gdy iPhone obsługuje pięć. Co więcej, próby kalibracji nie poprawiają sytuacji – czytnik po prostu nie jest wystarczająco precyzyjny. Szkoda, że HTC nie skupiło się na dopracowaniu podstawowej funkcjonalności zamiast dodawać mało przydatne „feature’y” jak automatyczne uruchamianie aplikacji po skanie palca.

Męskie joggery zawładnęły streetwearem! Sprawdź, jak stylizować te wygodne elementy garderoby, by wyglądać modnie i czuć się komfortowo.

Powrót slotu na kartę microSD – dlaczego nie wymienny akumulator?

HTC w One Max postanowiło wrócić do rozwiązania, którego brakowało użytkownikom od lat – gniazda na kartę pamięci microSD. To dobra wiadomość dla tych, którzy potrzebują dodatkowego miejsca na zdjęcia, muzykę czy filmy. Szkoda tylko, że producent nie poszedł o krok dalej i nie umożliwił wymiany akumulatora. To prawdziwy paradoks współczesnej branży mobilnej – dajemy użytkownikom dostęp do wnętrza urządzenia, ale tylko w ograniczonym zakresie.

Wielu użytkowników pyta: po co w ogóle zdejmowana klapka, skoro i tak nie można wymienić baterii? To pytanie trafia w sedno problemu. HTC mogło pójść na całość i dać nam pełną swobodę, ale wybrało połowiczne rozwiązanie. Tymczasem akumulator to element, który zużywa się najszybciej – po 2-3 latach jego pojemność spada nawet o 30%. W phablecie z tak dużym ekranem to szczególnie bolesne.

Zdejmowana klapka, ale akumulator na stałe

Decyzja o zastosowaniu zdejmowanej klapki w HTC One Max to dziwaczny kompromis. Z jednej strony producent chce zachować elegancki wygląd metalowej obudowy, z drugiej – udaje, że daje użytkownikom dostęp do wnętrza. W praktyce jednak klapka służy wyłącznie do wymiany karty SIM i microSD, podczas gdy akumulator o pojemności 3300 mAh pozostaje na stałe wklejony w obudowę.

Co gorsza, sama klapka to nie najlepsze rozwiązanie pod względem jakościowym. Montowanie jej wymaga precyzji i siły, a plastikowe zatrzaski z czasem mogą się poluzować. W telefonie za kilka tysięcy złotych oczekiwalibyśmy czegoś lepszego – na przykład solidnego mechanizmu magnetycznego czy systemu zatrzasków jak w starszych modelach BlackBerry.

MicroSD – jedyna dobra zmiana w konstrukcji

Powrót slotu na karty pamięci to jedyna sensowna zmiana w konstrukcji HTC One Max. Dzięki niej użytkownicy mogą rozszerzyć 16 GB wbudowanej pamięci nawet o dodatkowe 64 GB. To ważne, bo współczesne aplikacje, gry i filmy w wysokiej rozdzielczości zajmują coraz więcej miejsca. Dzięki microSD nie musisz już wybierać między ulubioną muzyką a kolekcją zdjęć.

Niestety, nawet to rozwiązanie ma swoje wady. Karty microSD są wolniejsze niż wbudowana pamięć flash, co może wpływać na płynność działania niektórych aplikacji. Poza tym Android wciąż traktuje zewnętrzną pamięć po macoszemu – wiele programów nie pozwala instalować się na karcie, a przenoszenie danych między nośnikami bywa kłopotliwe. Mimo to lepsze takie rozwiązanie niż żadne – zwłaszcza w urządzeniu, które ma służyć jako centrum multimedialne.

Wydajność i oprogramowanie – zmarnowany potencjał

HTC One Max to przykład, jak świetny sprzęt może zostać zaprzepaszczony przez niedopracowane oprogramowanie. Mocny procesor Snapdragon 600 i 2 GB RAM powinny zapewniać płynne działanie, ale system nie wykorzystuje w pełni możliwości dużego ekranu. To tak, jakby kupić sportowy samochód i jeździć nim tylko po osiedlowych uliczkach – masz potencjał, ale nie możesz go wykorzystać.

Największym problemem jest brak przemyślanych rozwiązań dla phabletów:

  • Brak trybu wielozadaniowego wykorzystującego duży ekran
  • Aplikacje wyświetlają tyle samo treści co na mniejszych urządzeniach
  • Interfejs nie został zoptymalizowany pod kątem jednoręcznej obsługi

Brak adaptacji systemu do dużego ekranu

5,9-calowy ekran w HTC One Max to nie tylko większy wyświetlacz, ale i szansa na nowe sposoby interakcji. Niestety, producent tę szansę zmarnował. Oto jak mogłoby wyglądać lepsze wykorzystanie przestrzeni:

Możliwość Obecne rozwiązanie Idealne rozwiązanie
Klawiatura Standardowa, jak w mniejszych telefonach Dodatkowe rzędy klawiszy lub tryb pływający
Multitasking Standardowy przełącznik aplikacji Podzielony ekran dla dwóch aplikacji
Panel powiadomień Rozciągnięta wersja z mniejszych modeli Dodatkowe skróty i informacje

Największym rozczarowaniem jest jednak brak specjalnych gestów, które ułatwiłyby obsługę jedną ręką. W czasach, gdy konkurencja oferuje funkcje jak „One-Handed Mode” w Samsungach, HTC pozostaje w tyle.

Sense 5.5 – nowości, ale bez rewolucji

Nowa wersja nakładki Sense przyniosła kosmetyczne zmiany, ale żadnej prawdziwej rewolucji. Najważniejsze nowości to:

  1. Usprawnione BlinkFeed – teraz można dodawać więcej źródeł
  2. Nowe opcje personalizacji ekranu głównego
  3. Lepsza integracja z usługami HTC

Niestety, wciąż brakuje kluczowych funkcji. Tryb samochodowy czy zaawansowane opcje zarządzania energią to standard w innych flagowcach, ale nie w HTC. Najbardziej boli jednak brak spójnej wizji – niektóre elementy wyglądają nowocześnie, podczas gdy inne wyglądają jak z epoki Androida 4.0.

„Sense 5.5 to jak remont mieszkania, w którym przemalowano ściany, ale zostawiono stare meble i instalację elektryczną”

Największym problemem pozostaje jednak brak długoterminowego wsparcia. HTC słynie z szybkiego porzucania swoich urządzeń, a w przypadku phableta z takim potencjałem to prawdziwa zbrodnia. Użytkownicy zasługują na więcej niż jedną poważną aktualizację systemu.

Porównanie z iPhone’em 5s – kto lepiej wykorzystał czytnik linii papilarnych?

Gdy Apple wprowadził Touch ID w iPhone’5s, wydawało się to rewolucyjnym rozwiązaniem. HTC w One Max poszło podobną drogą, ale efekt jest… no cóż, różny. Podczas gdy czytnik w iPhonie stał się naturalną częścią interakcji z urządzeniem, w tajwańskim phablecie to raczej ciekawostka techniczna niż praktyczne udogodnienie.

Kluczowa różnica tkwi w lokalizacji sensora. Apple umieścił go w przycisku Home, którego i tak używamy do odblokowania telefonu. HTC wpadło na pomysł umieszczenia go na środku tylnej obudowy – miejscu, do którego sięgamy tylko podczas rozmów. To tak, jakby producent samochodów umieścił kluczyk w bagażniku – teoretycznie możesz go tam znaleźć, ale po co?

Touch ID vs rozwiązanie HTC – praktyka kontra marketing

Apple od początku traktował Touch ID jako integralną część doświadczenia użytkownika. W HTC czytnik wydaje się być dodany na ostatnią chwilę, bo „konkurencja to ma”. Różnice w podejściu widać w każdym szczególe:

  • Prędkość rozpoznawania: iPhone potrzebuje ułamka sekundy, HTC często każe powtarzać próbę
  • Intuicyjność: W Apple palec naturalnie ląduje na czytniku, w HTC musisz celować
  • Integracja: Touch ID działa z App Store i Apple Pay, rozwiązanie HTC to tylko odblokowywanie

„Touch ID to jak dobra winda – wchodzisz i nawet nie myślisz jak działa. Czytnik w HTC przypomina drabinę na zewnątrz budynku – teoretycznie prowadzi tam samo, ale musisz się napracować”

Liczba zapisywanych odcisków – kolejna porażka tajwańskiej firmy

HTC One Max pozwala zapisać zaledwie trzy odciski palców, podczas gdy iPhone 5s aż pięć. To może wydawać się drobiazgiem, ale w praktyce oznacza:

Sytuacja iPhone 5s HTC One Max
Dwie ręce Wszystkie palce + zapas Tylko podstawowe palce
Użytkownicy Para może mieć swoje profile Brak miejsca na drugą osobę
Awaria Zapasowe palce gotowe Ryzyko zablokowania

Co gorsza, HTC próbuje maskować tę wadę „funkcjonalnością” przypisywania aplikacji do palców. Pomysł ciekawy, ale w phablecie o takich rozmiarach i tak sięgasz tylko jednym palcem. To jak oferowanie pięciu biegów w samochodzie, który i tak jedzie tylko do 50 km/h.

HTC One Max a konkurencja – czy ma szansę na sukces?

Rynek phabletów w 2013 roku był już mocno obsadzony przez takich graczy jak Samsung z Galaxy Note 3 czy Sony z Xperią Z Ultra. HTC One Max wkracza na ten rynek z poważnym bagażem zalet i wad. Z jednej strony mamy tu najlepszą wówczas konstrukcję obudowy wśród dużych smartfonów, z drugiej – brakuje mu przełomowych funkcji, które wyróżniałyby go na tle konkurencji.

Główne problemy w konfrontacji z konkurencją:

  • Brak rysika i oprogramowania do notowania – podstawowa funkcja Galaxy Note
  • Słabszy procesor niż w najnowszych modelach konkurencji
  • Mniejsza rozdzielczość ekranu niż w Xperii Z Ultra

Brak unikalnych funkcji wykorzystujących duży ekran

5,9-calowy ekran w HTC One Max to potencjał, który został zmarnowany przez brak specjalnych funkcji. Podczas gdy konkurencja oferowała:

Producent Funkcje dla dużego ekranu
Samsung Multi Window, S Pen, Air View
Sony Stylus optimizations, glove mode
LG QSlide, Dual Browser

HTC nie zaproponowało nic ponad standardowe funkcje Androida. Nawet klawiatura nie została zoptymalizowana pod kątem wygodniejszego pisania na dużym ekranie. To poważne niedopatrzenie w urządzeniu, które miało konkurować z Galaxy Note.

Cena vs oferowane możliwości – czy to się opłaca?

W momencie premiery HTC One Max kosztował około 2700 zł, co stawiało go w tej samej półce cenowej co flagowce konkurencji. Problem w tym, że za podobne pieniądze otrzymywaliśmy:

  1. W Galaxy Note 3 – S Pen i lepszy procesor
  2. W Xperii Z Ultra – większy i ostrzejszy ekran
  3. W LG G2 – nowocześniejszy design i lepszą ergonomię

Jedynym realnym atutem HTC była metalowa obudowa i lepsze głośniki, ale czy to wystarczający powód, by wybrać właśnie ten model? Dla większości użytkowników – raczej nie. Szczególnie że w tej cenie można było już myśleć o zakupie tabletu i dobrego smartfona.

Podsumowanie – dla kogo jest HTC One Max?

HTC One Max to urządzenie dla wąskiej grupy entuzjastów marki, którzy przedkładają jakość wykonania nad innowacyjne rozwiązania. Jeśli szukasz phabletu z metalową obudową i świetnym ekranem, a jednocześnie nie zależy Ci na nowoczesnych funkcjach, ten model może Cię zainteresować. To jednak zdecydowanie nie jest telefon dla osób oczekujących długoterminowego wsparcia czy przełomowych rozwiązań.

Paradoksalnie, HTC One Max najlepiej sprawdzi się jako… przenośne centrum multimedialne. Doskonałe głośniki BoomSound i żywy ekran Full HD czynią z niego idealne urządzenie do oglądania filmów czy słuchania muzyki. Szkoda tylko, że producent nie poszedł o krok dalej i nie zaproponował dedykowanego trybu kina domowego.

Zalety i wady phableta w pigułce

Główne atuty HTC One Max to niewątpliwie jakość wykonania i design. Metalowa obudowa z wygiętym tyłem zapewnia komfort trzymania, co przy tak dużych rozmiarach jest nie lada osiągnięciem. Ekran Super LCD 3 zachwyca wiernym odwzorowaniem kolorów, a głośniki BoomSound pozostają niedoścignione w swojej klasie.

Niestety, lista wad jest równie imponująca: niepraktyczny czytnik linii papilarnych, brak adaptacji oprogramowania do dużego ekranu, wmontowany na stałe akumulator i słabe wsparcie producenta. Największym grzechem jest jednak brak pomysłu na wykorzystanie potencjału 5,9-calowego wyświetlacza – to po prostu przerośnięty smartfon, a nie prawdziwy hybrydowy phablet.

Czy warto kupić ten sprzęt w 2025 roku?

W 2025 roku HTC One Max to już historyczna ciekawostka niż praktyczne urządzenie. Nawet jeśli znajdziesz go w atrakcyjnej cenie, pamiętaj że:

„To telefon bez aktualizacji systemu od ponad dekady, z baterią, która prawdopodobnie straciła połowę pojemności i aplikacjami, które mogą nie działać poprawnie na tak starej wersji Androida”

Jedynym sensownym powodem zakupu może być kolekcjonerska pasja – jako przykład tego, jak HTC próbowało konkurować z Samsungiem w erze phabletów. Do codziennego użytku lepiej poszukać czegoś nowszego, nawet jeśli miałoby to być urządzenie z niższej półki cenowej. Współczesne średniaki oferują lepszą wydajność, nowocześniejsze funkcje i – co najważniejsze – aktualne wsparcie producenta.

Wnioski

HTC One Max to urządzenie, które pokazuje, jak dobry sprzęt może zostać zmarnowany przez brak przemyślanej koncepcji. Mimo imponującego ekranu Full HD i świetnej jakości wykonania, phablet nie wykorzystuje swojego potencjału. Brak adaptacji oprogramowania do dużego ekranu oraz niepraktyczny czytnik linii papilarnych to tylko niektóre z niedociągnięć, które sprawiają, że urządzenie nie spełnia oczekiwań współczesnych użytkowników.

Największym paradoksem jest to, że HTC stworzyło piękne urządzenie, które nie wie, czym chce być. To nie jest prawdziwy konkurent dla Galaxy Note, bo brakuje mu rysika i specjalnych funkcji. Nie jest też idealnym tabletem, bo oprogramowanie nie wykorzystuje dodatkowej przestrzeni. Jedyne, co pozostaje, to podziwianie metalowej obudowy i głośników BoomSound – ale czy to wystarczy w 2025 roku?

Najczęściej zadawane pytania

Czy HTC One Max nadaje się do codziennego użytku w 2025 roku?
Raczej nie. Przestarzałe oprogramowanie, brak aktualizacji i prawdopodobnie zużyta bateria sprawiają, że to już bardziej ciekawostka kolekcjonerska niż praktyczne urządzenie. Nawet tanie współczesne smartfony oferują lepszą funkcjonalność.

Dlaczego czytnik linii papilarnych w HTC One Max jest taki zły?
Problem tkwi w niewygodnej lokalizacji (na środku tylnej obudowy) i słabej skuteczności rozpoznawania. W przeciwieństwie do Touch ID w iPhoneach, tutaj musisz celować palcem w konkretne miejsce, co przy 5,9-calowym phablecie jest prawdziwą udręką.

Czy warto kupić HTC One Max ze względu na metalową obudowę?
Jeśli zależy Ci głównie na designie i jakości wykonania – być może. Ale pamiętaj, że klapka na tylnej obudowie jest plastikowa, a sam telefon nie oferuje niczego, czego nie miałaby tańsza konkurencja. To raczej wybór dla fanów marki niż racjonalna decyzja.

Jak HTC One Max wypada w porównaniu z Galaxy Note 3?
Samsung wygrywa pod każdym względem oprócz jakości wykonania. Note 3 ma lepszy procesor, więcej funkcji wykorzystujących duży ekran i praktyczniejszy rysik. HTC może się pochwalić tylko metalową obudową i lepszymi głośnikami.

Czy da się wymienić baterię w HTC One Max?
Niestety nie. Mimo zdejmowanej klapki, akumulator jest wklejony na stałe. To dziwne rozwiązanie, bo klapka służy tylko do wymiany karty SIM i microSD – a przecież te sloty mogły być dostępne przez wysuwane tacki.

More From Author

Małgorzata Walewska – czy ma męża i dzieci? Rodzina i życiorys znanej wokalistki

Czy w prezerwatywie można dojść do orgazmu? Fakty i porady na temat stosowania prezerwatyw