Wstęp
Rok 2017 okazał się wyjątkowo owocny dla miłośników dobrej muzyki. Artyści z różnych zakątków świata udowodnili, że kreatywność nie zna granic, a eksperymenty z dźwiękiem mogą prowadzić do prawdziwych arcydzieł. Od mrocznych jazzowych impresji po futurystyczne wizje elektroniki – ten rok przyniósł niezapomniane wrażenia dla wymagających słuchaczy.
Co szczególnie wyróżniało muzykę 2017 roku? Śmiałe eksperymenty łączące różne gatunki, powrót do korzeni z nowoczesnym podejściem oraz osobiste wypowiedzi artystów, które trafiały do uniwersalnych emocji. Polska scena również miała się czym pochwalić, pokazując, że nad Wisłą powstaje muzyka światowej klasy.
Najważniejsze fakty
- Norweski zespół Ulver zaskoczył sentymentalną podróżą do lat 80. w albumie „The Assassination of Julius Caesar”, łącząc taneczne rytmy z mrocznym, barokowym przepychem.
- Björk w „Utopii” stworzyła futurystyczną wizję raju we współpracy z producentem Arcą, oferując słuchaczom organiczne brzmienia i nowatorskie rozwiązania dźwiękowe.
- Polski zespół EABS oddał hołd Krzysztofie Komedzie w albumie „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)”, który krytycy uznali za jedną z najlepszych płyt roku.
- Kendrick Lamar zdobył Nagrodę Pulitzera za album „DAMN.”, stając się pierwszym nieklasycznym i niejazzowym artystą uhonorowanym tym prestiżowym wyróżnieniem.
Najlepsze albumy alternatywne i eksperymentalne 2017 roku
Rok 2017 przyniósł wiele wyjątkowych płyt w nurcie alternatywnym i eksperymentalnym. Artyści pokazali, że muzyka może być zarówno głęboko osobista, jak i uniwersalna, łącząc różne gatunki i eksperymentując z formą. Wśród nich szczególnie wyróżniły się dwa albumy, które zachwyciły zarówno krytyków, jak i słuchaczy.
Ulver – THE ASSASSINATION OF JULIUS CAESAR
Norweski zespół Ulver od lat zachwyca swoją zdolnością do przekraczania granic gatunkowych. „The Assassination of Julius Caesar” to kolejny dowód na ich kreatywność i nieprzewidywalność. Tym razem muzycy zabrali słuchaczy w sentymentalną podróż do lat 80., łącząc taneczne rytmy z mrocznym, barokowym przepychem.
Paulina Michnikowska z Radia Afera zwraca uwagę na wyjątkowy klimat płyty: Od barokowego przepychu bywa tutaj duszno, z drugiej strony rześko zawiewa od fjordów
. To album, który jednocześnie hipnotyzuje i zaskakuje, pokazując, że Ulver wciąż potrafi zaskakiwać.
Bjork – UTOPIA
Islandzka artystka od lat eksperymentuje z dźwiękiem, a „Utopia” to kolejny krok w jej muzycznej ewolucji. Współpraca z hiszpańskim producentem Arcą zaowocowała futurystyczną wizją raju, pełną organicznych brzmień i nowatorskich rozwiązań.
Alex Lis podkreśla unikalność tego projektu: Mnóstwo dziewiczych brzmień z samej Islandii i organiczne bity producenta Arci to coś, co cechuje najnowsze wydanie ekscentryczki z Reykjaviku
. To płyta, która wymaga skupienia, ale nagradza słuchacza niezwykłym doświadczeniem dźwiękowym.
Oba albumy pokazują, że muzyka alternatywna i eksperymentalna w 2017 roku była w świetnej formie. Ulver i Björk udowodnili, że wciąż potrafią inspirować i zaskakiwać, tworząc dzieła, które pozostają w pamięci na długo po ostatnim dźwięku.
Marzysz o gładkich i lśniących włosach w zaledwie 15 sekund? Odkryj magiczne produkty od Bioelixire i przekonaj się, jak łatwo możesz wyglądzić włosy w 15 sekund.
King Krule – THE OOZ
Trzecia płyta Archy’ego Marshalla to jedna z najbardziej hipnotyzujących produkcji 2017 roku. „The OOZ” to mroczna podróż przez południowy Londyn, gdzie trip-hop miesza się z jazzem i elektroniką, a melorecytacja artysty tworzy wyjątkową atmosferę.
Jakub Haplicznik trafnie zauważa: „Płyta wrasta w słuchacza powoli, niemal hipnotycznie – i nie pozwala się uwolnić”. Tematyka albumu skupia się wokół beznadziejnych romansów, depresji i samozniszczenia, ale sposób ich przedstawienia jest tak sugestywny, że trudno oderwać się od tej muzycznej opowieści.
Wybrane perełki jazzowe i soulowe
2017 rok przyniósł kilka wyjątkowych pozycji dla miłośników jazzu i soulu. Wśród nich szczególnie wyróżniają się:
- EABS – Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda) – Wrocławska formacja oddała hołd legendarnemu kompozytorowi, łącząc współczesne brzmienia z klasycznymi motywami. Samplowane dialogi z filmów dodają tej płycie wyjątkowego klimatu.
- Kamasi Washington – Harmony of Difference – Kolejne potwierdzenie, że Washington jest jednym z najważniejszych współczesnych jazzmanów. Jego pełne rozmachu kompozycje zachwycają bogactwem aranżacji.
- Moses Sumney – Aromanticism – Delikatne, warstwowe kompozycje i poetyckie teksty o miłości i jej braku tworzą niepowtarzalną atmosferę tego debiutu.
Thundercat – DRUNK
Stephen Bruner, znany jako Thundercat, stworzył jeden z najbardziej eklektycznych albumów roku. „DRUNK” to pijacka spowiedź pełna humoru, nostalgii i zmysłowości.
Jak zauważa Paulina Michnikowska: „Pulsuje głębokim groovem, urzeka wygibaśnymi smaczkami oraz nawiązaniami”. Thundercat mistrzowsko łączy tu różne gatunki – od funku i soulu, przez jazz po hip hop, a lista gości (w tym Kendrick Lamar i Pharrell Williams) tylko potwierdza klasę tego projektu.
Te trzy pozycje pokazują, jak różnorodna i bogata była scena jazzowa i soulowa w 2017 roku. Każda z nich oferuje unikalne brzmienie i podejście do muzyki, udowadniając, że te gatunki wciąż mają wiele do zaoferowania.
Chcesz zadbać o swoje zdrowie i witalność każdego dnia? Sprawdź, jakie suplementy dla kobiet na co dzień warto włączyć do swojej codziennej rutyny.
EABS – REPETITIONS (LETTERS TO KRZYSZTOF KOMEDA)
Wrocławska formacja EABS postawiła sobie niełatwe zadanie – reinterpretację twórczości legendarnego Krzysztofa Komedy. Efekt? Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda) to nie tylko hołd, ale świeże, współczesne spojrzenie na jazzową spuściznę. Witold Regulski nie ma wątpliwości: „Jazz na tym albumie jest klasyczny i nowoczesny jednocześnie”.
Co wyróżnia tę płytę? Przede wszystkim mistrzowskie połączenie tradycji z nowoczesnością. Samplowane dialogi z filmów (które Komeda przecież komponował) tworzą wyjątkowy klimat, a współczesne aranżacje nadają znanym motywom nowego życia. Nie bez powodu wielu krytyków uznało tę pozycję za najlepszą polską płytę 2017 roku.
Rockowe must-have minionego roku
Dla miłośników mocniejszych brzmień 2017 rok przyniósł kilka prawdziwych perełek. Wbrew obawom o „śmierć rocka”, artyści udowodnili, że gatunek wciąż ma się dobrze i potrafi zaskakiwać.
Wśród najważniejszych rockowych wydawnictw warto wymienić:
- Royal Blood – How Did We Get So Dark? – Brytyjski duet potwierdził, że do dobrego rocka nie potrzeba gitarowej orkiestry
- Foo Fighters – Concrete and Gold – Dave Grohl i spółka wracają w świetnej formie, łącząc klasyczne brzmienie z nowymi pomysłami
- Greta van Fleet – From the Fires – Młodziutki zespół, który wskrzesił ducha rocka lat 70., nie popadając przy tym w kicz
Co ciekawe, wszystkie te albumy łączy jedno – energia i świeżość, które udowadniają, że rock wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Royal Blood – HOW DID WE GET SO DARK?
Drugi album brytyjskiego duetu to lekcja rockowej ekonomii – tylko bas, perkusja i głos, a brzmią jak pełnoprawny zespół. Tomasz Ziołek zauważa: „RB nie robi muzycznej rewolucji, ale wciąż dostarcza powiewu świeżości na nudnej i wymierającej rockowej scenie”.
Co sprawia, że ta płyta wyróżnia się na tle innych? Przede wszystkim prostota i charyzma. Mike Kerr i Ben Thatcher nie potrzebują skomplikowanych aranżacji – ich siłą są mocne riffy, chwytliwe melodie i energia, która bije z każdego utworu. Choć brzmieniowo album nie odbiega znacząco od debiutu, to właśnie konsekwencja i rozwinięcie sprawdzonej formuły okazały się strzałem w dziesiątkę.
Dla fanów mocniejszych brzmień How Did We Get So Dark? to pozycja obowiązkowa – dowód, że dobrego rocka nie trzeba wymyślać na nowo, wystarczy grać go z pasją i przekonaniem.
Stoisz przed wyzwaniem, jakim jest pierwsze strzyżenie swojego dziecka? Poznaj praktyczne wskazówki, które pomogą Ci obcinać włosy dziecku z łatwością i bez stresu.
Foo Fighters – CONCRETE AND GOLD
Dave Grohl i spółka udowodnili, że po ponad dwóch dekadach wciąż potrafią zaskakiwać. „Concrete and Gold” to idealne połączenie klasycznego rockowego brzmienia z nowatorskimi pomysłami. Co ciekawe, Foo Fighters zaprosili do współpracy Paula McCartneya, który zagrał na perkusji w utworze „Sunday Rain”, dodając płycie niepowtarzalnego charakteru.
Jak zauważa Wojciech Mrowicki, to „kawał solidnego rockowego przytupu”. Album zachwyca różnorodnością – od ciężkich riffów w „Run” po niemal psychodeliczne momenty w tytułowym „Concrete and Gold”. Produkcja Grega Kurstina (znanego ze współpracy z Adele) nadała brzmieniu wyjątkową głębię, co w połączeniu z charakterystyczną energią zespołu dało jeden z najlepszych rockowych albumów roku.
Hip-hopowe arcydzieła 2017
Rok 2017 okazał się wyjątkowo owocny dla miłośników dobrego rapu. Kilku artystów pokazało, że hip-hop może być zarówno głęboko osobisty, jak i uniwersalny, łącząc różne gatunki i eksperymentując z formą. Wśród nich szczególnie wyróżniły się dwa albumy, które zachwyciły zarówno krytyków, jak i słuchaczy.
Co ciekawe, oba projekty pokazały, że współczesny rap nie musi ograniczać się do utartych schematów. Artyści udowodnili, że można jednocześnie eksperymentować z brzmieniem i przekazywać ważne treści, nie tracąc przy tym komercyjnego potencjału. To właśnie ta równowaga między artystyczną śmiałością a dostępnością sprawiła, że te płyty zapadły w pamięć na długo.
Kendrick Lamar – DAMN.
Trzeci studyjny album Kendricka Lamara to prawdziwe arcydzieło współczesnego hip-hopu. Po politycznie zaangażowanym „To Pimp a Butterfly” raper postanowił pójść w zupełnie innym kierunku. Tomasz Ziołek podkreśla: „Bity na płycie są skromniejsze, bardziej surowe, a teksty odpolitycznione”. Efekt? Album, który brzmi jak najbardziej osobista wypowiedź w karierze Lamara.
Co wyróżnia „DAMN.”? Przede wszystkim mistrzowskie połączenie prostoty z głębią. Utwory jak „HUMBLE.” czy „DNA.” udowadniają, że Lamar potrafi tworzyć hity bez rezygnacji z artystycznej integralności. Jednocześnie płyta pełna jest nawiązań biblijnych i filozoficznych pytań o naturę człowieka, co nadaje jej uniwersalnego wymiaru. Nie bez powodu „DAMN.” zdobył Nagrodę Pulitzera – pierwszy raz w historii przyznaną za album nieklasyczny i niejazzowy.
Tyler, the Creator – FLOWER BOY
Po latach prowokacji i kontrowersji, Tyler w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze. Flower Boy to album pełen wrażliwości i samotności, opakowanej w jedne z najlepszych beatów roku. Jak zauważa Jakub Haplicznik: „Tyler ściąga maskę prowokatora, a zostaje ze swoją samotnością i w otoczeniu jednych z najlepszych beatów tego roku”.
Co wyróżnia tę płytę? Przede wszystkim:
- Dojrzałość – teksty poruszające tematy izolacji i poszukiwania bliskości
- Gościnne występy – od Franka Oceana po Kali Uchis, każdy dodaje unikalny smak
- Produkcja – bogate, wielowarstwowe aranże łączące hip-hop z jazzem i R&B
To przełom w karierze artysty, który pokazał, że pod płaszczykiem skandalisty kryje się wrażliwy obserwator rzeczywistości.
Elektroniczne odkrycia roku
2017 przyniósł wiele świeżych brzmień w elektronice. Artyści eksperymentowali z formą, łącząc różne gatunki i tworząc zupełnie nowe jakości dźwiękowe. Wśród nich szczególnie wyróżniły się dwa projekty, które wyznaczyły nowe kierunki rozwoju muzyki elektronicznej.
Oba albumy pokazują, że elektronika wciąż ma ogromny potencjał artystyczny. Nie chodzi tu o proste utwory taneczne, ale o złożone kompozycje, które wymagają od słuchacza skupienia i otwartości na nowe doświadczenia dźwiękowe.
Sevdaliza – ISON
Debiut irańsko-holenderskiej artystki to prawdziwa uczta dla zmysłów. ISON to album, który przekracza granice gatunkowe, łącząc elektronikę z elementami trip-hopu i muzyki bliskowschodniej. Alex Lis zachwyca się: „Bardzo zmysłowa płyta, pełna połamanych i dusznych dźwięków”.
Co sprawia, że ten album wyróżnia się na tle innych?
| Element | Opis |
|---|---|
| Głos | Hypnotyzujący, pełen niuansów wokal Sevdalizy |
| Aranżacje | Mroczne, przestrzenne, pełne nieoczekiwanych zwrotów |
| Klimat | Oniryczny, zmysłowy, momentami niepokojący |
Teledyski do utworów jak „Shahmaran” czy „Human” dodają całości wizualnego wymiaru, tworząc spójne artystyczne uniwersum. To jeden z tych albumów, które nie tylko się słyszy, ale także odczuwa całym ciałem.
Kaitlyn Aurelia Smith – A KID
Kaitlyn Aurelia Smith to artystka, która w 2017 roku udowodniła, że elektronika może być nie tylko dźwiękiem, ale prawdziwą podróżą przez wyobraźnię. Jej album „A KID” to misternie utkana sieć syntetycznych brzmień, które przenoszą słuchacza w zupełnie inny wymiar. Jak zauważa Alex Lis, „artystka raczy nas elektroniką otwierającą bramy do innego świata”.
Co wyróżnia tę płytę? Przede wszystkim niezwykła zdolność Smith do malowania dźwiękami. Każdy utwór to jakby osobna opowieść, pełna niuansów i subtelnych detali. Szczególnie urzekająca jest umiejętność tworzenia atmosfery – wystarczy zamknąć oczy, a elektronika zamienia się w żywe obrazy. To muzyka, która nie tylko dociera do uszu, ale także pobudza wyobraźnię i emocje.
Polskie akcenty na światowym poziomie
2017 rok pokazał, że polscy artyści potrafią konkurować z najlepszymi na świecie. Dwa projekty szczególnie wyróżniły się na międzynarodowej scenie, udowadniając, że nad Wisłą powstaje muzyka na najwyższym poziomie.
EABS z Wrocławia stworzyli album, który zachwycił nie tylko polskich krytyków. Ich „Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)” to hołd dla legendarnego kompozytora, ale też świeże spojrzenie na jazz. Jak trafnie zauważa Witold Regulski, „jazz na tym albumie jest klasyczny i nowoczesny jednocześnie”. Samplowane dialogi z filmów i nowoczesne aranżacje pokazały, że polska scena muzyczna ma się czym pochwalić.
Drugim ważnym głosem z Polski był projekt Pauliny Przybysz. Jej album „Chodź tu” to szczery i odważny zapis macierzyństwa i kobiecości. Jak podkreśla Paulina Michnikowska, to „manifest Matki Polki na Mount Evereście”. Doskonałe aranże i produkcja sprawiły, że płyta trafiła nie tylko do polskich słuchaczy, ale także zwróciła uwagę międzynarodowych mediów.
Decapitated – ANTICULT
Polski zespół Decapitated już dawno przekroczył granice kraju, stając się ważnym głosem w światowym metalowym mainstreamie. Ich album „Anticult” z 2017 roku to dowód, że polscy muzycy potrafią konkurować z najlepszymi. Edgar Hein nie ma wątpliwości: „Anticult to najdojrzalszy album chłopaków, coraz bardziej progresywny w porównaniu do chociażby Blood Mantry”.
Co sprawia, że ta płyta wyróżnia się na tle innych? Przede wszystkim mistrzowskie połączenie techniki z muzykalnością. Decapitated udowadniają, że ekstremalny metal może być zarówno brutalny, jak i melodyjny. Każdy utwór to precyzyjnie skonstruowana kompozycja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i błyskotliwych rozwiązań. Nie bez powodu album znalazł się w czołówkach wielu światowych rankingów.
Coals – TAMAGOTCHI
Krakowski duet Coals w 2017 roku udowodnił, że minimalizm może być niezwykle ekspresyjny. Ich album „Tamagotchi” to subtelna podróż przez nostalgiczną elektronikę z lekkimi akcentami hip-hopowymi. Edgar Hein zwraca uwagę na wyjątkową płynność tej płyty: „Przejście od wokalizy do wręcz rapowania nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz uwodzi”.
Co wyróżnia ten projekt? Przede wszystkim:
| Element | Wpływ na całość |
|---|---|
| Proste kompozycje | Nadają albumowi przystępnego charakteru |
| Nostalgiczny klimat | Przenosi słuchacza w lata 90. |
| Dbałość o szczegóły | Każdy dźwięk jest przemyślany |
Jak zauważa Julia Szymańska, „Ten krążek to skarb dla wszystkich tych, którzy uwielbiają udane połączenie tego, co nowoczesne z tym, co minione”. „Tamagotchi” to dowód, że polska scena elektroniczna ma się czym pochwalić, a Coals to jeden z jej najciekawszych głosów.
Wnioski
Rok 2017 okazał się wyjątkowo bogaty w różnorodne i eksperymentalne projekty muzyczne. Artyści pokazali, że granice gatunkowe są płynne, a prawdziwa kreatywność polega na ich przekraczaniu. Od jazzowych reinterpretacji EABS po futurystyczne wizje Björk – każdy z tych albumów udowadnia, że muzyka wciąż może zaskakiwać i inspirować.
Polska scena muzyczna również miała się czym pochwalić. Projekty takie jak EABS czy Coals pokazały, że rodzimi artyści potrafią tworzyć dzieła na światowym poziomie, łącząc lokalne tradycje z uniwersalnym językiem muzyki. To szczególnie ważne w czasach, gdy kultura staje się coraz bardziej globalna.
Warto zwrócić uwagę na dojrzałość artystyczną, która przebija z wielu tych projektów. Niezależnie od gatunku, artyści coraz częściej sięgają po głębsze tematy, eksperymentują z formą i brzmieniem, nie tracąc przy tym emocjonalnego przekazu. To właśnie ta równowaga między innowacyjnością a dostępnością sprawia, że te albumy wciąż brzmią świeżo.
Najczęściej zadawane pytania
Które albumy z 2017 roku najlepiej pokazują eksperymenty z gatunkami?
Ulver i Björk zaprezentowali najbardziej śmiałe połączenia stylów. Norweski zespół połączył taneczne rytmy lat 80. z mrocznym, barokowym klimatem, podczas gdy islandzka artystka stworzyła futurystyczną wizję raju z organicznymi brzmieniami.
Czy polscy artyści mieli znaczący wkład w muzykę 2017 roku?
Tak, projekty takie jak EABS czy Decapitated udowodniły, że polska scena ma światowy poziom. Szczególnie album poświęcony Komedzie pokazał, jak można twórczo reinterpretować klasykę, nadając jej współczesny wymiar.
Który album hip-hopowy z 2017 roku warto poznać?
DAMN. Kendricka Lamara to nie tylko świetny rap, ale też głęboka refleksja nad kondycją człowieka. Zdobycie Nagrody Pulitzera tylko potwierdza wyjątkowość tego projektu.
Czy elektronika w 2017 roku oferowała coś więcej niż proste utwory taneczne?
Absolutnie tak. Albumy Sevdalizy i Kaitlyn Aurelia Smith to przykłady, jak elektronika może być narzędziem do tworzenia złożonych, wielowarstwowych kompozycji, które angażują nie tylko słuch, ale i wyobraźnię.
Jakie trendy dominowały w muzyce rockowej w 2017 roku?
Widać było powrót do korzeni połączony z nowoczesną produkcją. Projekty takie jak Royal Blood czy Foo Fighters udowodniły, że rock wciąż może brzmieć świeżo, jeśli gra się go z pasją i przekonaniem.